Z pamiętnika kadrowiczki – Monika Jagła

Data:
Autor: Małgorzata Armknecht

9 września serca bydgoskich kibiców siatkówki mogły pękać z dumy. Pałacanka Monika Jagła była bardzo ważną częścią reprezentacji Polski juniorek, która w albańskiej Tiranie stanęła na najniższym stopniu podium ME U-19 i razem z całą drużyną zapisała się w historii tej dyscypliny w naszym kraju. Za to w historii Pałacu Bydgoszcz Monika coraz odważniej zaczyna pisać swój własny rozdział.

Ci, którzy znają ją lepiej, mogą sobie zadawać pytanie - czy nasza libero kiedyś odpoczywa?

O najbardziej zapracowanym czasie w swoim życiu Monika opowiedziała nam na potrzeby cyklu "Z pamiętnika kadrowiczki". Życzymy wam przyjemnej lektury!

_______________________________________________________________________

Jak się czuje Monika Jagła po powrocie do Bydgoszczy?

Teraz już doszłam do siebie... Tak naprawdę przez całe lato w ogóle nie miałam przerwy, non stop byłam w treningu. Zaraz po zakończeniu sezonu Ligi Siatkówki Kobiet jechałam do Wieliczki rozegrać licealiadę, potem przyszedł czas gry w plażówkę. Następnie halowa reprezentacja Polski, a teraz powrót do treningów przed sezonem 2018/2019.

Zresztą nawet jak miałam dni teoretycznie wolne choćby w trakcie zgrupowań, to nie można było całkowicie treningu odpuścić. Coś ciało musiało robić, zazwyczaj szłam wtedy pograć właśnie w plażówkę. Tak naprawdę tych kilka luźnych dni było psychicznym zbieraniem sił na to, żeby móc wrócić na zgrupowanie i dalej cisnąć.

Od kwietnia do lipca - eliminacje do ME i sukcesy w siatkówce plażowej

Pod koniec kwietnia z reprezentacją Polski juniorek wywalczyłyśmy awans do Mistrzostw Europy U-19. W niemieckim Vilbisburgu najpierw pokonałyśmy Łotwę i Portugalię po 3:0, a potem w ostatnim pojedynku z Niemkami przegrywałyśmy 0:2... Wtedy pokazałyśmy, że Polska potrafi walczyć i wygrałyśmy 3:2. Potem każda z nas rozjechała się do swoich klubów, by dalej trenować i grać mecze. Ja akurat skończyłam sezon Ligi Siatkówki Kobiet w maju, potem jeszcze przygotowywałam się przez dwa tygodnie, by móc zagrać w licealiadzie. Tam dopiero w finale zatrzymał nas Impel Wrocław, zajęłyśmy w Wieliczce wysokie drugie miejsce. Następnie wróciłam do Bydgoszczy, nawet kilku dni nie odpoczęłam i rozpoczęłam udział w turniejach siatkówki plażowej.

Występowałam w nich w parze z Natalią Ciesielską. Zaczęło się oczywiście od rozgrywek wojewódzkich, przez zawody typowo towarzyskie na przygotowanie formy, aż po imprezę docelową - finały Mistrzostw Polski Juniorek w Częstochowie. I tu nastąpiła mała kolizja terminów. Te finały były rozgrywane od 16 lipca, a ja od 4 lipca przebywałam już na zgrupowaniu kadry narodowej juniorek w hali. Trener Kawka zgodził się puścić mnie na te dwa dni na turniej finałowy, choć raczej niechętnie, bo po prostu bał się o moje zdrowie.

Zawody w Częstochowie ułożyły się dla nas w wymarzony sposób. Wygrywałyśmy kolejne mecze pokonując nawet wyżej notowane pary, które miały za sobą występy jako reprezentantki Polski w plażówce. I uległyśmy dopiero w finale z duetem Jundziłł / Gierczyńska, parą kadrową z SMS-u. Pierwszy set przegrałyśmy dość wyraźnie, jakbyśmy trochę się przestraszyły. Drugi set był już dla nas, ale wygrałyśmy go ledwo ledwo, na przewagi. W tie-breaku przegrałyśmy 12:15, ich doświadczenie wzięło górę i zajęłyśmy drugie miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorek, na naszych szyjach zawisły srebrne medale. Potem wróciłam na zgrupowanie reprezentacji Polski juniorek do Szczyrku.

O grze w biało-czerwonych barwach

Mój pierwszy oficjalny występ w koszulce z orłem na piersi miał miejsce chyba już w Mistrzostwach Świata Kadetek w Argentynie w 2017 roku. Inne dziewczyny z reprezentacji doświadczały już tego wcześniej, zapewne dla nich to nie było tak duże przeżycie, ale dla mnie to był pierwszy raz, więc oczywiście pojawił się spory stres. Pełna hala, mecz o dużą stawkę - świetna sprawa. Teraz już do tych emocji przywykłam, tylko przed pierwszym meczem w Mistrzostwach Europy w Albanii stresowałam się, ale potem podchodziłam już do każdego kolejnego meczu normalnie.

Misja "Albania"!

4 lipca spotkałyśmy się w Szczyrku na pierwszym treningu reprezentacji Polski juniorek. Było nas szesnaście dziewcząt przygotowywanych pod kątem ME i cały sztab szkoleniowy. W trakcie zgrupowania miałyśmy tak naprawdę tylko trzy kilkudniowe przerwy na wyjazd do domu. Cały okres przygotowawczy spędziłyśmy w Szczyrku. Po miesiącu było nas już czternaście, a na ME mogło pojechać tylko dwanaście... Ostatnia dwójka dopiero w dzień wyjazdu dowiedziała się, że nie znajdzie się w wąskim składzie.

Trenowałyśmy przede wszystkim z seniorkami reprezentacji Polski.  Miałyśmy nawet kilka treningów wyglądających tak, że siedem dziewczyn z kadry juniorek i siedem dziewczyn z kadry seniorek grało szóstkami przeciwko sobie. To wyglądało bardzo fajnie i sporo nam dało. Oczywiście nie ukrywam, że było ciężko. Trener Nawrocki był bardzo aktywny, dawał nam dużo wskazówek i podpowiedzi odnośnie tego, co mamy poprawić. Wiadomo, że każdy trener wyłapie coś innego u danej zawodniczki i każda uwaga jest bardzo cenna, tym bardziej od tak doświadczonego szkoleniowca.

W międzyczasie grałyśmy także sparingi z rówieśniczkami z innych krajów. Wybrałyśmy się na gry kontrolne do Turcji i na Słowację. Sparowałyśmy także w Szczyrku z seniorkami, między innymi tuż przed wyjazdem do Albanii. Wtedy walka była ostra, musiały z nami grać tie-breaka. Muszę przyznać, że miałyśmy je na widelcu... tylko końcówki setów nam niestety uciekły, więc ostatecznie musiałyśmy uznać ich wyższość.

Pozdrowienia od... Cyganek

Była taka jedna sytuacja w Szczyrku, która chyba na stałe wpisze się w historię tej drużyny (śmiech). Na kilka nocy musiałyśmy się przenieść do domków, bo wtedy do ośrodka przyjechały także kadry narodowe z innych dyscyplin. I trenerzy postawili nam w tych domkach pod drzwiami gąbki tak, że musiałyśmy się mocno przeciskać, żeby jakkolwiek się wydostać. Trochę nam to zajęło, udało im się nas na jakiś czas unieruchomić. Stwierdziłyśmy, że skoro oni zaczęli wojnę, to my do niej dołączymy!

Droga na posiłki zajmowała nam tam około 10 minut, to był niezły spacer po ośrodku. Pewnego dnia postanowiłyśmy, że następnej nocy wstaniemy o 2:50, żeby o 3:00 iść obkleić trenerowi Łukaszowi i trenerowi Grzesiowi samochody taśmą i papierem... Ich miny były bezcenne i ochrzcili nas mianem "Cyganek" (śmiech).

O rywalizacji na pozycji libero

Od początku zgrupowania na pozycji libero grały trzy zawodniczki - ja, Karolina Garstka i Julia Mazur. Absolutnie nie było to tak, że któraś z nas mogła być pewna, że pojedzie na ME, ja na pewno nie miałam takich myśli. Mimo że na co dzień nie trenowałam w SMS-ie z resztą dziewczyn, znałam je bardzo dobrze. Kiedy dołączyłam do nich po dłuższym czasie, zobaczyłam, ile dał im pobyt w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Dziewczyny grały o wiele lepiej niż rok wcześniej, naprawdę zrobiły duży postęp! Żadna z nas do końca nie była pewna, czy pojedzie na Mistrzostwa Europy czy nie. Ostatecznie w składzie znalazłam się ja i Karolina Garstka.

O oczekiwaniach przed wyjazdem na ME i... dodatkowej motywacji

Tak jak moje koleżanki, powiem krótko - nikt w nas nie wierzył. Każdy mówił - co to w ogóle jest za kadra, ona na pewno nic nie osiągnie! Nic z tego nie będzie, nie tworzymy zespołu i nie ma co wiązać wielkich nadziei z wyjazdem na ME! Te głosy pojawiały się wszędzie wokół nas. Myślę, że takie gadanie tylko dodatkowo nas zmotywowało, każda z nas to powtarzała, ja także wewnątrz tak do tego podchodziłam.

Choć powiem szczerze, że pierwsze sparingi wyglądały dość średnio w naszym wykonaniu... Każda z nas chciała grać dobrze, dawała z siebie wszystko, ale cały czas coś się nie kleiło jako całość. Do pewnego momentu w secie wyglądało to świetnie, ale w końcówkach czegoś brakowało i przegrywałyśmy kolejne sety. Jak pojechałyśmy na sparingi do Turcji, trener też raczej nie był z nas zadowolony. Dopiero w trzecim meczu z Turczynkami pokazałyśmy już więcej charakteru, coś zaskoczyło i zaprezentowałyśmy się całkiem nieźle. A tak naprawdę już w ostatnim sparingu z reprezentacją Polski seniorek wszystko zaczęło się układać po naszej myśli. Wtedy zagrałyśmy bardzo dobrze jako team i chyba wtedy ten zespół się narodził. Dzień później z rana udałyśmy się do Albanii.

Albania - faza grupowa ME

Pierwszy mecz w mistrzostwach rozegrałyśmy 1 września z Bułgarią. Nie ma co ukrywać, był on bardzo stresujący. W trakcie odprawy wideo sztab szkoleniowy uczulał nas, że to silny zespół. Na szczęście pokonałyśmy stres, postawiłyśmy na swoją dobrą grę i wygrałyśmy 3:0, choć łatwo nie było.

Następnego dnia czekał nas mecz z Włoszkami. W tym spotkaniu nie czułam się dobrze, tak naprawdę zagrałam chora. Po meczu z Bułgarią zaczęła mnie strasznie boleć głowa, od razu pomyślałam, że coś chyba jest nie tak. Najpierw myślałam, że pewnie to od tego, że w hali było strasznie gorąco, zapewne ciśnienie zrobiło swoje i stąd takie moje samopoczucie. Jednak potem wróciłam do hotelu... Cała rozgrzana, przechodziły mnie ciarki. Zmierzyłam temperaturę i miałam 38,1 stopnia gorączki. Niezbyt dobrze. Doktor dał mi na to jakieś leki, ale godzinę później miałam już 38,9 stopnia. Czułam się fatalnie, bo do gorączki doszły jeszcze inne dolegliwości. Następnego dnia tak naprawdę nic nie zjadłam, dosłownie tylko kawałek chleba, żeby móc wziąć tabletki. Wyszłam na boisko w meczu z Włoszkami, ale było mi bardzo ciężko. Byłam na parkiecie ciałem, grałam, ale nie dałam za dużo drużynie. Niestety przegrałyśmy ten pojedynek 0:3... Szkoda tego meczu. Wydaje mi się, że jakbyśmy trafiły na Włoszki drugi raz w późniejszej fazie turnieju, to mógłby być zupełnie inny mecz!

Kolejne spotkania grupowe wygrałyśmy pewnie po 3:0 i dzięki temu zapewniłyśmy sobie awans do półfinału ME.

Faza pucharowa - półfinał i mecz o brąz

Mecz z Rosją miał w sobie taką dawkę emocji, że po zakończeniu spotkania trzymały one nas jeszcze długo. Sama dobrych kilka godzin chodziłam w kółko i nie byłam w stanie się z tym pogodzić - jak to, prowadzić w tie-breaku 10:5, potem 13:10 i przegrać...? Wydawało mi się to niemożliwe, a jednak się stało... Tego dnia szczęście nie było po naszej stronie, bo w jednej z akcji Ola Gryka doznała kontuzji. Wtedy wydawało się, że to nic poważnego, ale po powrocie do Polski okazało się, że zerwała więzadła... Niesamowite nieszczęście. Pechowo tego tie-breaka przegrałyśmy 15:17.

Przez pierwszych kilka godzin po ostatnim gwizdku kompletnie nie mogłyśmy się otrząsnąć. Nie dość, że byłyśmy potwornie zmęczone po tak ciężkim meczu, to nic nam on nie dał, nie zdołałyśmy zapewnić sobie medalu, tylko trzeba było następnego dnia jeszcze mocno o niego powalczyć. Już przed zaśnięciem powiedziałyśmy sobie, że trzeba się ogarnąć, żeby w tym ostatnim pojedynku zagrać jak najlepiej i ostatkiem sił dać z siebie wszystko.

Nie ma co ukrywać, następnego dnia zmęczenie było niesamowite, tym bardziej, że przyszło nam grać kolejną pięciosetówkę... Im dłużej trwał ten mecz o brąz, tym częściej myślałam - chcę już koniec! W tie-breaku chyba żadna z nas już nie miała siły. Sama nie wiem, jakim cudem wyszarpałyśmy ten brązowy medal dla Polski. Ale udało się.

O swoich odczuciach jako brązowej medalistki Mistrzostw Europy U-19

Kiedy stałam na podium, byłam niesamowicie dumna, że zrobiłyśmy to! Zrobiłyśmy dla siebie, dla trenerów, kibiców, a przede wszystkim dla Polski. Udowodniłyśmy, że stać nas na wiele, a wszyscy ci, którzy źle nam życzyli, już nie mają głosu.

Prezesi PZPS-u przygotowali nam bardzo miłe powitanie na lotnisku. Na Okęciu witali nas kwiatami, gratulowali razem z naszymi bliskimi i kibicami. To było bardzo miłe. Myślę, że ten turniej bardzo dużo mi dał, była to dla mnie masa doświadczenia i czuję, że stałam się bardziej pewna w tym, co robię. Mam wrażenie, że polepszyłam się w elementach typowo siatkarskich.

Bardzo się cieszę z naszego sukcesu, bo bezsprzecznie zrobiłyśmy coś wielkiego, to nasze spore osiągnięcie. Trener powiedział, że jakby przed turniejem ktoś mu powiedział, że będziemy w czwórce, to wszyscy ze sztabu braliby to w ciemno. To nasze trzecie miejsce jest absolutnie zasłużone, bo dałyśmy z siebie wszystko.

Subiektywnie - co było największą siłą reprezentacji Polski w tym turnieju?

Kiedy wychodziłyśmy na boisko, to czułyśmy, że nawet jak jednej z nas coś nie wyjdzie, to każda koleżanka obok jest gotowa pomóc. Byłyśmy tam jako jedność, często padało hasło "Dawać baby, razem!". Zresztą musiałyśmy sobie pomagać, bo nasza rozgrywająca, Paulina Zaborowska, grała tak naprawdę sama przez cały turniej. W trakcie przygotowań do ME wypadła nam Gabrysia Makarowska i dopiero na ostatnią część dołączyła Natalia Ciesielska. Trzeba było Paulinę mocno wspierać w tej trudnej dla niej sytuacji i myślę, że ten moment chyba nas jeszcze wzmocnił. Kilka innych dziewczyn też przez cały turniej właściwie nie schodziło z boiska, więc gdyby nie to, że byłyśmy dla siebie oparciem, nie miałybyśmy szans zajść tak daleko.

A z typowo siatkarskich aspektów muszę wspomnieć to, co docenili także organizatorzy przy wręczaniu nagród indywidualnych. Miałyśmy bardzo mocne atakujące, i co ważne, nie była to jedna dominująca postać, tylko kilka. Niesamowitą robotę robiła Magda Stysiak razem z Zuzią Górecką i Oliwią Bałuk. Dla przykładu w meczu z Rosją "Stysia" na 58 piłek skończyła 30. To mówi samo za siebie. Ale muszę podkreślić, że mimo że miałyśmy swoje liderki, to na każdy punkt mocno pracował cały zespół. Była walka, był charakter, zagrało właściwie wszystko. Dużo osób na tym turnieju mówiło nam, że dawno nie widzieli tak zgranego teamu jako całości - drużyny, która tak dobrze ze sobą współpracuje. Duża w tym zasługa naszych trenerów i przede wszystkim nas, bo trenowałyśmy ciężko przez dwa miesiące i przyniosło to efekt.

O dopingu i wsparciu kibiców w Albanii

Naszych bliskich nie było na miejscu w Albanii, było to trudne, w końcu to strasznie daleko. Ale miałyśmy kilku kibiców! Pan prezes z Piły był ze swoją córką na wszystkich naszych meczach grupowych, to było bardzo miłe. Na następnych dwóch spotkaniach na trybunach pojawiła się kolejna polska rodzina. Miała ze sobą biało-czerwony szalik, kibicowali nam bardzo głośno od pierwszej do ostatniej piłki. W podziękowaniu po meczu zrobiłyśmy sobie z nimi wspólne zdjęcie. To bardzo nam pomagało, jak nawet w takiej dalekiej Albanii było tych kilku kibiców, którzy dawali z siebie wszystko. Nieważne, dwóch, trzech czy pięciu, byli oni bardzo widoczni i słyszalni.

Czułyśmy także spore wsparcie od naszych bliskich przez internet. W fazie grupowej nie było za bardzo możliwości oglądania transmisji z naszych meczów, ale potem już można było nas oglądać i kolejne spotkania śledziło wielu kibiców. Zewsząd spływały do nas głosy wsparcia, nawet siatkarki z drużyny seniorek po jednym z meczów stanęły w kółku i nas oglądały, a potem zrobiły nam niespodziankę wysyłając nam filmik. Z tą świadomością grało nam się znacznie lepiej.

Albania od strony turystycznej

Miałyśmy okazję być w dwóch miastach - jednym było Durres, a drugim Tirana. Albania bardzo mi się spodobała, myślę, że jeszcze kiedyś tam zawitam. W Durres mieszkałyśmy w hotelu umiejscowionym 200 metrów od morza, więc było tam bardzo ładnie, widoki miałyśmy przepiękne. Niestety nie skorzystałyśmy za dużo z uroków tego miasta, ale jak miałyśmy chwilę choćby na to, żeby się przejść i pozwiedzać w dzień wolny, to robiłyśmy to i naprawdę nam się podobało. Każdą chwilę na odpoczynek mocno doceniałyśmy i starałyśmy się wtedy odetchnąć od siatkówki choćby na moment.

W Albanii było bardzo dużo Polaków, którzy akurat spędzali tam wakacje. I jak tylko pojawiałyśmy się gdzieś w strojach reprezentacyjnych, to wszędzie wkoło słyszałyśmy "Polska, Polska!". To także bardzo dodawało nam otuchy!

Tegoroczne Mistrzostwa Europy a wcześniejsze doświadczenia w biało-czerwonej koszulce

W zeszłorocznych Mistrzostwach Świata U-18 nie pełniłam jakiejś większej roli w drużynie. Wchodziłam wtedy głównie jako zmienniczka, i to raz jako przyjmująca, raz jako libero. Tu było już zupełnie inaczej. Dodatkowo w pierwszym meczu w Albanii trener postanowił, że będę jedyną libero, więc wiedziałam, że nie mam wyjścia, muszę zagrać dobrze!

Z kolei Mistrzostwa Europy U-17 w siatkówce plażowej sprzed dwóch lat pamiętam przede wszystkim z tego, że pokonał nas wtedy stres. Z Madzią Orlicką przeszłyśmy jak burza przez pierwszą część turnieju, zajęłyśmy pierwsze miejsce w grupie i awansowałyśmy od razu do drugiej rundy, do najlepszej szesnastki. Tam obowiązywał już system pucharowy. I chyba przestraszyłyśmy się tego, że albo wygrywamy i gramy dalej, albo odpadamy. Ten mecz w 1/8 nie poszedł po naszej myśli, zjadł nas ten stres. W siatkówce halowej on już nie gra aż tak dużej roli, tworzymy większy zespół, w którym w razie niedyspozycji jednej z dziewczyn druga wskakuje na jej miejsce.

Emocje, które towarzyszyły mi w poprzednich turniejach w stosunku do tego, jak to wyglądało w Albanii, były jednak nieporównywalne. Na pewno dałam z siebie wszystko i jestem zadowolona ze swojej gry. Zrobiłam wszystko na 100%.

O wpływie regularnej gry w LSK na formę w ME

Myślę, że ten sezon spędzony na boisku w Lidze Siatkówki Kobiet sporo mi dał. Mogłam się ograć ze starszymi przeciwniczkami i na pewno stojąc w kwadracie nie nauczyłabym się tyle, ile przebywając na boisku. Nabrałam nieco pewności siebie, bardzo ważne było dla mnie to, że miałam okazję być często na parkiecie.

O nowych wyzwaniach - powrocie do treningów w Pałacu i oczekiwaniu na sezon 2018/2019

Przede wszystkim chcę zagrać z większą pewnością siebie i niech to wygląda lepiej, niż w zeszłym sezonie. Chcę popełniać mniej błędów. Absolutnie nie myślę, że teraz będę miała jakąkolwiek taryfę ulgową tylko dlatego, że zdobyłam medal na imprezie międzynarodowej. Mam fajną rywalkę na swojej pozycji, Maję, i ten pojedynek zapowiada się bardzo ciekawie. Będę walczyć!

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+

Comments are closed

Odliczanie do następnego wydarzenia:

MUKS Joker I Świecie vs KS PAŁAC II Bydgoszcz

0-3
II liga
2018/2019

UKŻPS COCCODRILLO Kościan vs XI LOMS PAŁAC II Bydgoszcz

3-0
Juniorki
2018/2019
Zespół Szkół nr 9 w Bydgoszczy

KS PAŁAC Bydgoszcz vs TKS-T Budowlani Toruń

00:00
Młodziczki
2018/2019

MUKS Joker I Świecie vs KS PAŁAC II Bydgoszcz

00:00
Młodziczki
2018/2019

KS PAŁAC II Bydgoszcz vs MUKS Spartakus Lniano

00:00
Młodziczki
2018/2019

KS PAŁAC I Bydgoszcz vs KS Stal Grudziądz

00:00
Młodziczki
2018/2019

WTS KDBS Bank Włocławek vs KS PAŁAC I Bydgoszcz

16:30
II liga
2018/2019
Zespół Szkół nr 9 w Bydgoszczy

XI LOMS PAŁAC II Bydgoszcz vs SMS Police

00:00
Kadetki
2018/2019

MUKS Joker Świecie vs KS PAŁAC Bydgoszcz

II LIGA

DrużynaPunkty
1Enea Energetyk II Poznań11
2XI LOMS PAŁAC II Bydgoszcz9
3Gedania Gdańsk6
4SMS Police6
5Energa MKS Truso Elbląg6
Zapisy do Bydgoskiej Akademii Siatkówki!
Zapisy do Bydgoskiej Akademii Siatkówki!
Wyszukiwarka aktualności:

Liga Siatkówki Kobiet

DrużynaPunkty
1#VolleyWrocław0
2BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biała0
3Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz0
4Chemik Police0
5DPD Legionovia Legionowo0
Sponsorzy
  • UdostępnijShare on FacebookShare on Google+